stat4u
RSS
poniedziałek, 11 stycznia 2016
a może?
Obudziłam się dziś z myślą - a może by znów pisać? Przemyślę w kąciku i dam znać ;)
09:56, jaga1973
Link Komentarze (4) »
niedziela, 10 listopada 2013
po czterdziestce
Po czterdziestce nic się nie zmieniło. Nadal te same wątpliwości, obawy, lęki, nadzieje i marzenia. Nadal nie umiem czego nie umiałam i boję się czego bałam. Czterdziestka nie oświeciła mnie, ani nie załamała, ani nie była przełomowa. Inwentaryzacja wewnętrzna wykazała może odrobinę więcej nadziei niż lęku, ale bez związku z wiekiem, raczej w związku z rzeczywistością zewnętrzną (choć o związku nadal nie mówimy ;) ). W inwentaryzacji zewnętrznej występuje jeden ogromny futrzany brak, o którym wciąż, po 37 dniach, nie bardzo umiem myśleć ani mówić. Zewnętrznie przybyły dwa tatuaże, nadal spełniam swoje marzenia koncertowe (Skunk Anansie akustycznie w marcu, rząd 3 miejsce 39 !!!) - wstępne koncertowe podsumowanie roku dobija do dwudziestki :)
Hm, a może po czterdziestce wrócę do blogaska?... Może łatwiej będzie mi różne rzeczy nazwać i poukładać, zobaczymy... 
11:00, jaga1973
Link Komentarze (5) »
piątek, 09 sierpnia 2013
zwierzę gimnazjalne wersja deluxe
Lubię czekać. Na telefon, na spotkanie, na spojrzenie, na uśmiech, na słowa, na pocałunek, na to co się stanie. Na jutro, na pojutrze i na niedzielę (która jest pojutrze). Z głupawym wyrazem twarzy zwierzam się, opowiadam i jestem monotematyczna. Wzdychając oglądam po raz kolejny i kolejny 9,55 GB zdjęć, z których jedno mnie wzrusza bardzo. Świecę, a różowa papka zamiast mózgu gęstnieje. Żyję chwilą. Piękną, być może krótką, ale póki trwa to zamierzam się nią cieszyć do wypęku. Howgh.
12:16, jaga1973
Link Komentarze (3) »
środa, 31 lipca 2013
na dziś
Na razie na dziś się grzeję. Oraz uczę, że ludzie (czytaj mężczyźni) są różni. I uczę o sobie, że bardzo chwyta mnie za serce odnoszenie się do zwierząt, moich i ogólnie, i że nie trzeba w pierwszym automatycznym odruchu uciekać. I łatwiej jest ryzykować ze świadomością, że są wokół ludzie, którzy jakby co pomogą się pozamiatać do kupki. Na razie na dziś się dzieje, jakoś tak naturalnie, samo, a ja daję się temu dzianiu ponieść. Jutro więc daję się ponieść do Szklarskiej Poręby - wymyśliłam sobie wyjazd na trójkową listę na żywo i kolejny raz marzenie się spełnia. A ja jednocześnie mam różową papkę zamiast mózgu i z tyłu głowy dzielenie włosa na czworo.
22:57, jaga1973
Link Komentarze (3) »
środa, 17 lipca 2013
a może by tak coś napisać
Ilość futer - 3, w tym pomykających w kubraczku - 1. Koncertowo było Australian Pink Floyd Show, Papa Roach, Możdżer i Danielsson, Lao Che i Portishad. Była Jaga w wielkim mieście part 7 i 8, była Jaga za granicą - gdzie bursztynowy świerzop, gryka jak śnieg biała, była Jaga kilkakrotnie w dawnej stolicy kraju ojczystego (i nawet jadła ślimaki). Włosy mam coraz dłuższe, kolejne trzy tatuaże w głowie, niezmienną tęsknotę w sercu oraz niewielkie plany wakacyjno-remontowe i wakacyjno-rekreacyjne. I trochę lecę w ogień - albo się sparzę albo ogrzeję.
15:08, jaga1973
Link Komentarze (3) »
sobota, 08 czerwca 2013
to co nieuniknione
Kocia powtórka z grudnia. Po lutowej operacji guz odrósł bardzo szybko, ale był spokojny, wczoraj zauważyłam, że zaczął pękać. Dziś wizyta u pana Sebastiana i tym razem dylematy operacyjne mi nie grożą, ponieważ guz jest nieoperacyjny. Kubraczek, dwa razy dziennie przemywanie fioletem i obserwacja Koty. Na moje spodziewane, aczkolwiek gupie pytanie odpowiedź brzmiała około cztery miesiące (choć równie dobrze tylko dwa albo i pół roku). Żegnałam się już z Kotą kilka razy, ale ciągle nie umiem pogodzić się z tym, co nieuniknione.

(no i przydał się blogasek...)
14:19, jaga1973
Link Komentarze (4) »
niedziela, 14 kwietnia 2013
ogłoszenie kwietniowe
Jakoś mi jednak nie po drodze z blogiem. I żałuję, że nie piszę, i szkoda mi wirtualnych kontaktów. Stąd ogłoszenie - bardziej aktywna jestem na facebooku, więc gdyby ktoś również tam bywał i miał ochotę - to zapraszam na maila - jaga73@o2.pl - ujawnię dane osobowe ;) i się odnajdziemy :)

A z aktualności - koncert Voo Voo już za mną, przede mną Skubas :) Wiosennie się przeziębiłam w Krakowie przy okazji piątku pokoncertowego chyba, mam nadzieję, że chorowanie będzie mniej spektakularne niż ostatnio... Czas mi jakoś gna, obuwia wiosennego nadal nie posiadam, posiadam za to wypasionego leniwca wewnętrznego. A w pracy niestety zaczyna się galopek, który nie bardzo z nim współgra. Trzeba zakasać rękawy i wyprodukować niezbędną papierologię, pocieszając się od czasu do czasu wycieczką lub koncertem. A tymczasem łyknąć polopirynkęce, popić syropkiem, psiknąć tymsal i zakopać się pod kołdrą. Niestety tylko na 9 godzin.
22:10, jaga1973
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 50