stat4u
RSS
sobota, 19 maja 2012
o kiwaczku
Jeśli potrafię pół godziny kiwać się nad wyborem szczoteczki do zębów to jakim cudem mam podejmować decyzje z gatunku życiowych? Gdzieś w środku wiem, że bez końca tak się nie da, że jeśli potoczy się samo to może być dla mnie gorzej, ale chwilowo próbuję wymigać się od odpowiedzialności. Tym bardziej, że sama nie wiem, czego chcę. Oraz jeśli chcę to czy chcę, bo chcę, czy dlatego, że nie ma nic innego. I przecież wiem, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. A także, że chodzenie po bagnach wciąga. Ale wiedza wiedzą, a czucie czuciem (oraz chuć chucią). A ja się kiwam - tak-nie-tak-nie-tak-nie. Tak? Nie?
22:20, jaga1973
Link Komentarze (2) »
sobota, 12 maja 2012
o konflikcie wewnętrznym
Ciało było głodne, ale głowa postawiła blokadę. Jeśli przez pół roku coś było, a przez następne pół roku nie było nic, to trudno to drugie pół roku przeskoczyć i wrócić do tego coś. A jednak jak pojechał to zrobiło mi się bardzo smutno i zachciałam, żeby przyjechał znów. Bycie przytulaną jest o wiele bardziej niebezpieczne od seksu. Bo przynajmniej przez chwilę jest coś, czego tak naprawdę w ogóle nie ma. I dlatego teraz piję gingersa i odwlekam pójście w pojedynkę do łóżka, w którym zostały dwie poduszki. 

22:14, jaga1973
Link Komentarze (1) »
czwartek, 10 maja 2012
o sportach ekstremalnych

Dziś rano uprawiałam dwie dyscypliny, na szczęście nie synchronicznie. Najpierw poranne malowanie paznokci u stóp (oraz palców w pakiecie), potem poranne prasowanie (i mantra w drodze do pracy: wyłączyłam żelazko, wyłączyłam żelazko). W pracy trzecia dyscyplina - zastępstwo w zerówce, sześciolatki (w przeciwieństwie do mnie) są bardzo żywotne od samego rana - jutro powtórka. A na koniec dnia przebój wieczoru - podesłany przez Mary - "Tak! Można przeżyć orgazm mentalny. Trzeba wyobrażać sobie różne niegrzeczności – do skutku. (Lub załamanie nerwowe, jeśli po 6 dniach nadal nic się nie dzieje)."

23:03, jaga1973
Link Komentarze (3) »
środa, 09 maja 2012
o lepieju

Chyba mi trochę lepiej, chociaż nie chce mi się nic. Diagnozuję przesilenie wiosenne, bo przecież nie lenistwo, hyhy. Przyczyny stanu poprzedniego zależne ode mnie próbuję pomału eliminować, a niezależnymi przejmować się trochę mniej. Jak z molami u Chmielewskiej - nie można się pozbyć, to nie pozostaje nic innego jak polubić. Ech, gdyby tylko tak się dało z nadprogramowymi kilogramami... Tymczasem do wakacji siedem tygodni, a roboty papierkowej tradycyjnie ogrom. Chwilowo spróbuję się więc nią zająć, żeby nie myśleć o zagrożonym etacie podstawowym i wielce niekorzystnych finansowo zmianach w podstawie programowej w policealnej. Gdyż od września widzę to czarno. 

Ech, a miało być o lepieju, no to może "lepiej nie mówić"?

18:47, jaga1973
Link Komentarze (2) »
wtorek, 01 maja 2012
o bardzo złym dniu
Dzisiaj jest dzień, w którym najbardziej chciałabym nie istnieć. To znaczy nie przestać istnieć, tylko nie istnieć w ogóle, żeby mnie nigdy nie było. Dzień, który z dość dużym powodzeniem próbowałam przespać. I spałam od 22ej wczoraj do 10ej dziś oraz od 12.30 do 15.00, potem rodzinne obowiązki zmusiły mnie do wyjścia z łóżka i z domu. A w przerwach spania myśli miałam bardzo bardzo niedobre. Nie jest to już pms, myślę, że odezwała się podwójna rocznica, na którą próbowałam nie zwracać uwagi. Pierdolony Pierwszy Maja. 
(To dopiero dwa lata)
21:23, jaga1973
Link Komentarze (2) »
sobota, 28 kwietnia 2012
o marzeniach
Dzisiaj marzę o tym, żeby być łysym osiłkiem z kijem bejsbolowym w charakterze argumentu.
16:15, jaga1973
Link Komentarze (1) »
o zmienności i suchym pieczywie
Dziesięć godzin temu zaśmiewałam się słuchając Artura Andrusa, a teraz smutno mi potwornie i łzawo. Hormony plus znów nieciekawa noc. Trzęsawka i trudności z zaśnięciem. Może zmarzłam jednak na ogródku, może za długo na słońcu, może zaszkodziła wódka (ale doprawdy w ilości minimalnej, ze 20ml, no to bez przesady), może tarczyca, może nerwica, może zbliżająca się dualna rocznica, może jeszcze coś innego. Po ciężkim zasypianiu w okolicy pierwszej w nocy pobudka o 6.42, potem o 7.42, potem po następnej godzinie już wstałam. Za oknem słońce, ciepłość i zieloność, a we mnie zimność i czarność. Pozostaje poczekać kilka dni, aż proporcja hormonów zmieni się w drugą stronę i przynajmniej fizjologicznie będzie łatwiej. Bo chwilowo rozglądam się za suchą bułką.
10:11, jaga1973
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 45