Pięć dni do ferii. A może i zero, gdyż zdecydowałam się na lekarza. Niby nic wielkiego, trochę kataru, głowa, gardło, plecy, mogłabym przemęczyć, ale stwierdziłam, że mi się nie chce. I jeśli mogę to spróbuję L4. Lekarz na 12tą, zobaczymy. Wirusa chyba przywlekłam w sobotę od rodziców, bo oboje chorzy. Więc widzę kolejny plus L4 - będę mogła do nich podjechać i coś im pomóc. No i zmęczenie już czuję duże, potrzebuję odpocząć. A "i love you" z poprzedniej notki pisała raczej jakaś młodzież do siebie, nie sądzę, żeby było skierowane do mnie - bo i skąd. Jednakże i tak mnie uśmiechnęło, fajnie tak przeczytać przed swoją bramą, nawet jeśli nie do mnie.